Bezpieczeństwo dzieci w internecie, cz.1: zagrożenia w sieci

bezpieczeństwo
Krzysztof Surgut
22.05.2018 Krzysztof Surgut

(Nie)bezpieczny internet


W przypadku współczesnych dzieci kontakt z nowymi technologiami rozpoczyna się tak wcześnie, że dzieje się to w momencie, gdy nie potrafią jeszcze czytać, a nawet dobrze się wysławiać.

Zaraz po nauce chodzenia, kolejnym elementem wprowadzanym w świat współczesnych dzieci są urządzenia aktywne w postaci smartfonu czy tabletu. Pobudki do takiego zachowania rodziców są wielorakie, począwszy od górnolotnego „Warto mieć kontakt z nowymi technologiami od najmłodszych lat”, przez zwyczajne „A dlaczego nie?”, kończąc na zwykłym „Dla świętego spokoju, ponieważ dziecko jest czymś zajęte i nie wymaga mojej ciągłej uwagi”.

Dziecięce mózgi także nie są obojętne na kontakt z multimedialnymi urządzeniami. Łapczywie wchodzą w interakcję zarówno z samym urządzeniem, jak i z różnego rodzaju aplikacjami. W portfolio największych sklepów z aplikacjami można znaleźć setki programów adresowanych do najmłodszych użytkowników.

Z czasem, gdy dziecko rośnie i rozwija nowe umiejętności jak czytanie i pisanie, jego aktywność zmienia swój charakter. Przestaje interesować się wyłącznie aplikacjami czy grami, a zaczyna powoli poznawać różne zakątki świata internetu. W tym miejscu zaczyna się problem.

Pokusy i wabiki internetu

Jeżeli zapytamy przeciętnego rodzica, czego najbardziej obawia się, jeśli chodzi o bezpieczeństwo swojego dziecka z internetem, najczęściej padają dwa zagadnienia: pedofile i pornografia. Tych dwóch zagadnień nie będę rozwijał, bo są często wałkowane w mediach. Pytanie jednak brzmi: czy to jedyne zagrożenia, na jakie narażone są nasze pociechy?

Cyberbullying

Cyberprzemoc to jedno z pierwszych zagrożeń we współczesnym internecie. Zagrożenie to dotyczy zarówno tego, że nasze dziecko może być jego ofiarą, jak też „katem”. W szkole podstawowej moich dzieci któryś z uczniów wpadł na pomysł, aby jednej z pracownic szkoły założyć – bez jej wiedzy – profil na Facebooku. Pstryknęli zdjęcie z ukrycia i założyli profil.

Celem pomysłu było umieszczenie profilu osoby, z której „pomysłodawcy” chcieli się wyśmiewać, a tym samym „udzielać się” w sieci społecznościowej. Sprawa dość szybko wypłynęła, ponieważ jeden z rodziców poinformował o zajściu szkołę.

Skończyło się na poważnej rozmowie „pomysłodawców” z dyrekcją, w obecności rodziców oraz policjanta. Jednocześnie we wszystkich klasach odbyła się pogadanka, dlaczego takie zachowanie nie było dobrym pomysłem i jak może ono wpłynąć na inne osoby.

Obecnie mówi się o pojęciu linczu społecznego, a historia zna wiele przypadków – także wśród osób dorosłych – które zakończyły się samobójstwem. Współczesny rodzic dowiaduje się najczęściej o takich problemach swojego dziecka jako ostatni.

Cyberkradzież

Może się to wydawać niebywałe, ale dzieciaki bardzo szybko uczą się, jak osiągnąć swój cel – zarówno w realu, jak i w świecie wirtualnym. Takie zachowanie staje się problemem, gdy dziecko wyznaczy sobie niewłaściwy cel.

W Polsce i na świecie znane są przypadki kradzieży wirtualnych dóbr, których finał znalazł miejsce w sądzie . W przypadku, o którym piszę, chodziło o włamanie się na konto jednego z graczy i przejęcie z tego konta wirtualnych dóbr w postaci zdolności i wyposażenia postaci, jaką stworzył w grze okradziony gracz. Współczesnym rodzicom temat może wydawać się pocieszny, ale …

Sprawa była potraktowana poważnie, włączając w to zaangażowanie policji. Podczas dochodzenia wyceniono, że zakup tych wirtualnych dóbr na platformie z grą stanowił równowartość paru tysięcy złotych. A to oznacza, że taka kradzież traktowana jest jak przestępstwo, a nie jak wykroczenie. Przypominam, że od 2017 r. kradzież czegokolwiek o wartości powyżej 400 zł jest traktowane właśnie jak przestępstwo. Ilu rodziców wie o tego typu „aktywności” swoich pociech? Pamiętajmy, że karą za takie przestępstwo może być poprawczak.

Ataki DDoS

W ostatnich latach masową wręcz plagą stały się ataki DDoS, których inicjatorami są dzieciaki. Motywacja do przeprowadzania takich ataków jest prozaiczna. Najczęściej chodzi o wyeliminowanie z gry przeciwnika. Eliminacja polega na „zalaniu” niechcianym pakietami łącza internetowego gracza. Efektem takiej powodzi pakietów jest odcięcie gracza od gry. Do realizacji takich ataków nie potrzeba nawet specjalnych umiejętności. Można za parę dolarów wykupić usługę ataków DDoS lub pobrać programy, które taki atak wykonają. Dzieciaki na różnych listach dyskusyjnych szukają wsparcia w tym temacie. Przykład:

Zrzut ekranu z jednej z list dyskusyjnych.

Bywa, że do ataku namawiają także innych graczy:

Zrzut ekranu z wpisu na Wykop.plZarówno sam atak DDoS, jak i namawianie do uczestnictwa w takim ataku są przestępstwem, za które również rodzice ponoszą odpowiedzialność (pisałem o tym: Atak DDoS a odpowiedzialność rodzicielska).Aktywność polskiej młodzieży nie jest niczym nowym. Zagraniczne przykłady pokazują, jak tego typu działania przekładały się na realne straty finansowe firm (czytaj: Ataki DDoS a „Beztroskie dzieciństwo…”)

SMS Premium

Istnieje w sieci wielu „spryciarzy”, których celem są przede wszystkim dzieciaki. Wykorzystują oni istniejące metody pobierania płatności, o których istnieniu dzieciaki najczęściej nie wiedzą. Nawet mój syn stał się ofiarą takiego podstępu, gdy na jednym z portali wyczytał, że wystarczy wysłać bezpłatnego SMS-a na wskazany numer, aby uzyskać dostęp do różnego rodzaju trików i porad.

W praktyce samo wysłanie wiadomości SMS było bezpłatne, ale wysłana wiadomość stanowiła rodzaj akceptacji na pobieranie z numeru jego telefonu regularnych, cotygodniowych opłat o wartości 20 zł. Opłata była pobierana cyklicznie i stanowiła zapłatę za przesyłanie wiadomości SMS z poradami dotyczącymi jednej z gier. Większość rodziców o tym fakcie dowie się dopiero po paru tygodniach, gdy dostanie rachunek od swojego operatora GSM.

Botnet

Dzieci są idealnymi celami dla hakerów, którzy szukają w sieci ofiar przydatnych do budowania sieci botnetów. O armii botnetów pisałem już wcześniej: Botnet Komputerowa Armia Zombi .

W przypadku dzieci jest to o tyle łatwe, że wystarczy stworzyć jakąkolwiek zachętę, aby komputer, z którego korzysta dziecko, wszedł w skład sieci botnet. Tutaj pojawia się kolejne zagrożenie bezpieczeństwa. Jeżeli dziecko korzysta z tego samego komputera co rodzice, to wraz z botnetem może pojawić się cała gama złośliwego oprogramowania, które może doprowadzić nawet do kradzieży pieniędzy z konta bankowego.

Sam zrobiłem kiedyś eksperyment i zdjąłem wszystkie zabezpieczenia na komputerach swoich dzieci na 7 dni. Po tym terminie uruchomiłem wszystkie posiadane skanery i programy antywirusowe. Całość zrobiłem w obecności swoich pociech, aby zobaczyły, co stało się w czasie, gdy nie miały włączonej ochrony. Po analizie okazało się, że w ciągu tylko 7 dni komputery zainfekowane zostały przez 28 wirusów i złośliwych programów. W dodatku komputer został dołączony do dwóch sieci botnet.

Seksting

Ten rodzaj zagrożenia dotyczy szczególnie nastolatek i nazwany został sekstingiem – określenie pochodzi od słów „sex” i „texting”. Tego typu aktywność niewiele wspólnego ma z pedofilią, ponieważ to nastolatki są aktywną stroną. Celem dzieciaków jest zdobycie pieniędzy lub innych gratyfikacji, np. doładowania karty pre-paid, w zamian za obnażanie się przed kamerą komputera lub wysyłanie swoich intymnych zdjęć. Wbrew pozorom zjawisko ma dość spory zasięg i stanowi poważne zagrożenie dla psychiki dziecka. Może być także przyczyną dużo poważniejszych nieszczęść, takich jak szantaże lub pedofilia.

Najczęściej dzieciaki zakładają konta na specjalnych platformach, w tym zagranicznych, gdzie za pieniądze lub inne formy gratyfikacji pokazują swoje ciało i miejsca intymne osobom dorosłym korzystającym z tego typu serwisów.

Nałogowe online

Z badań UNICEF (źródło: Raport UNICEF: 1 na 3 użytkowników Internetu to dziecko ) wynika, że 71% młodzieży jest online. Dla porównania, dorośli online stanowią tylko 48% społeczeństwa. W Europie tylko 4% dzieci nie ma dostępu do sieci, reszta uzyskuje dostęp na różne sposoby – począwszy od wykupionej przez rodziców usługi dostępu, przez darmowe hotspoty (miastowe lub w hotelach czy restauracjach), na włamywaniu się do istniejących sieci Wi-Fi skończywszy.

Potrzeba bycia „online” prowadzi do chorobowego uzależnienia u dzieci i młodzieży. W szkole, w której pracuje moja żona, jest parę przypadków, gdzie uczniowie nie przychodzą do szkoły, ponieważ są przemęczeni i niewyspani. Co ciekawe, rodzice usprawiedliwiają nieobecność swoich pociech, mimo bycia świadomym, jaki jest powód. Przyczyną niewyspania jest ciągłe granie lub monitorowanie sieci społecznościowych. Pomijam całą rzeszę uczniów, którzy z powodu niedosypiania mają problem z koncentracją, a tym samym z uczeniem. W skrajnych przypadkach, dłuższy stan niesypiania może być przyczyną powstawania depresji czy innych zaburzeń psychicznych dziecka.

Zagrożenia dzieci w internecie – podsumowanie


Przedstawione powyżej zagrożenia to tylko podstawowe i najczęstsze skutki braku kontroli nad tym, co robi dziecko w sieci. Choć prawo chroni prywatność dzieci, to jednocześnie obowiązkiem każdego rodzica jest pełna ochrona swoich dzieci przed wszelkiego rodzaju zagrożeniami – szczególnie tych dotyczących internetu.

W kolejnej części przedstawię sposoby i narzędzia, które pozwolą ochronić dziecko lub wychwycić przez rodzica moment, gdy dziecko zaczyna interesować się groźnymi dla niego zagadnieniami lub po prostu staje się ofiarą naciągaczy i przestępców.

Krzysztof Surgut
Krzysztof Surgut krzysztof.surgut@dataspace.pl Przez ostatnie 15 lat współrealizował zaawansowane, ogólnopolskie projekty telekomunikacyjne i informatyczne (m.in. w Dialog, HAWE). Ekspert z zakresu systemów transmisji danych, VoIP, IPTV, systemów bezpieczeństwa oraz systemów radiowych. Współtwórca pierwszego w Polsce Scrubbing Center.
Case study
Pełne środowisko IT dla IDEA07 - case study
General
Jak nastolatkowie oszukują Vozillę