Przerwa świąteczna w Data Center (to iluzja)

Data Center
Karol Olszewski
20.12.2018 Karol Olszewski

Przerwa świąteczno-sylwestrowa to dla wielu synonim zawieszenia obowiązków zawodowych, lekkiego zamrożenia rynku, czy po prostu wypoczynku. W Data Center jest jednak troszeczkę inaczej. Mając świadomość tendencji do niepodejmowania ruchów przez firmy w tym okresie roku, wykorzystujemy ten czas na mniejsze i większe porządki.

Miałem kiedyś kolegów z pracy

Ustalanie grafików wśród administratorów Data Center w tym okresie przypomina grę w statki w siedmiu naraz. To jest ten moment, kiedy dowiesz się, jak wielkim poświęceniem jest przyjście do pracy 11 listopada albo w majówkę (pół roku temu). Excel płonie, osiągając rekordową ilość zmian w komórce na minutę i po tygodniu udaje się znaleźć rozwiązanie, które zadowoli każdego (w miarę). Nie będę tutaj już wspominał o rzutach monetą.

Kiedy zaczynałem pracę w Data Center jako admin, parę lat temu, bez większych oporów zgodziłem się przesiedzieć okres między świętami a sylwestrem w firmie, no bo co może się wtedy dziać? Przecież większość ludzi i tak ma urlop, śmiga na nartach, czy odpoczywa w domu dojadając niedobitki ze świąt. Nic bardziej mylnego. Razem z kolegą dostaliśmy migrację dość sporego środowiska produkcyjnego na nową infrastrukturę serwerów dedykowanych, co wypełniało nam cały czas pracy.

Jak wtedy się przekonałem, dla Data Center okres ten jest idealny do nanoszenia różnych zmian, czy to w środowiskach swoich czy klienckich, jeżeli nie wymagają za dużej ingerencji po drugiej stronie kabla.

Piernik w dłoń i robimy update

Jak już napisałem wyżej i jak każdy dobrze wie, okres pomiędzy 24 grudnia a 2 stycznia to dobry czas na pompowanie kół w biznesie – ruch się trochę zmniejsza, ludzi jakby mniej – nic, tylko robić porządki. Dla nas jest to idealna okazja, żeby odhaczyć rzeczy, które były do zrobienia przez ostatnich parę miesięcy. Wynika to z tego, że zgłoszeń nie wpada aż tak dużo, a klienci raczej nie są skłonni wykonywać zaawansowanych wdrożeń ze względu na okres urlopowy swoich pracowników.

To wszystko przekłada się na większą moc przerobową w postaci zasobów ludzkich. W końcu znajdzie się czas na wyrównanie wersji oprogramowania na pomniejszych urządzeniach, upgrade wszelakich możliwych paczek systemowych, unifikacja (a w sumie wyrównanie) nomenklatury w swoich zasobach haseł i wiele, wiele innych niewidzialnych dla klienta działań.

Ktoś na snowboardzie, ktoś w konsoli

Podczas takich właśnie prac konserwacyjnych często zadajemy sobie pytanie: „Ciekawe, co w tym momencie robią normalni ludzie? Snowboard? Impreza? A może ciepłe kraje?”, podczas gdy administratorzy sprawiają, że internet staje się odrobinę lepszy. Wykonywane przez nas operacje to nie zawsze sprawy stricte informatyczne.

Jest to również dobry okres do przetestowania wszelakiego sprzętu wagi ciężkiej, czyli utrzymania infrastruktury Data Center. To te urządzenia, o których zwykły człowiek zazwyczaj nie słyszy, a sprawiają, że może on przeglądać swoje ulubione strony www. Okres ten jest niegłupi, żeby sprawdzić, jak zima zapowiada się w przypadku agregatów, chillerów czy drycoolerów. Ocenić, czy można coś jeszcze wymienić, czemuś jeszcze się przyjrzeć lub coś na szybko przetestować. To ten moment, kiedy można przetestować wszystko i spisać pytania do noworocznego serwisu.

Inwentaryzacja, czyli 5 czy 6, bo nie słyszałem?

Z racji tego, że obracamy dość dużą ilością sprzętu, wiemy, że wielkimi krokami zbliża się inwentaryzacja. Pod koniec roku większość dostawców zagranicznych powoli zamyka rok poprzez przekładanie zamówień na „po nowym roku”, więc trzeba postępować dość rozważnie. Wiemy, że ostatnie zamówienie w tym roku może wyjść już w połowie grudnia, jesteśmy na to przygotowani.

Handlowcy dostają taką informację, żeby zebrać informacje od klientów, czy w tym roku jeszcze jakieś ruchy będą podejmowane, lub czy coś ma być wdrożone na samym początku nowego roku. W takie zamówienie zaangażowane jest więcej osób niż zazwyczaj. Pierwsze dni nowego roku to już czas inwentaryzacji i na szczęście klienci są tego świadomi, bo operacja ta nie dotyczy tylko naszej branży, ale praktycznie całego handlu – tego online i offline.

Były pierniki, czas na cenniki

Są jeszcze rzeczy, na które wpływu nie mamy, czyli wahania cen za produkty i usługi.

Najgłośniejszą jest na pewno cena prądu, którą jesteśmy już od kilku miesięcy straszeni i wygląda na to, że od nowego roku jego ceny mogą pójść w mniejszy lub większy sposób w górę. Ale nie tylko tego dotyczą zmiany cen – niektóre firmy ustalają swoje cenniki w styczniu, chociaż my o tych zmianach czasami wiemy szybciej.

Mam tutaj na myśli przede wszystkim części serwerów dedykowanych, których ceny pływają praktycznie cały rok, jednak to jego przełom sprzyja największym wahaniom. Podobnie dzieje się z licencjami, które w większości przypadków mają cenę stałą przez cały rok. My musimy wziąć to pod uwagę przy ustalaniu własnych cen czy planowanych wdrożeń w taki sposób, aby pod koniec stycznia mieć już pełną gotowość do sprzedaży w nowym roku.

Święta, święta

Jak widać, okres, który kojarzy się raczej z odpoczynkiem, a nie orką, jest dla nas dość ważny na przestrzeni całego roku. To są nasze milisekundy przed strzałem pistoletu startowego, w tym czasie zbieramy skupienie i obieramy swój cel, który od początku jest niezmienny – podnoszenie jakości świadczonych usług.

Karol Olszewski
Karol Olszewski karol.olszewski@dataspace.pl Jako administrator specjalizował się w systemach monitoringu Data Center. Obecnie jest kierownikiem wdrożeń związanych z Serwerami Dedykowanymi.
Poradniki
Jaki serwer dedykowany dla startupu?
Newsy
Kluczowe informacje dla Klientów w 1 miejscu - zapraszamy na Wiki Data Space
   /   General   /   Przerwa świąteczna w Data Center (to iluzja)